Porady

Jak zacząć biegać? Pierwsze biegowe kroki

 

Jak zacząć biegać? To pytanie, które towarzyszy biegaczom od zarania dziejów. Odpowiedzi na nie jest wiele i trudno wskazać jedną uniwersalną. Myśląc o rozpoczęciu biegania warto jednak przestrzegać kilku zasad.

 

1) Nie odkładajcie pierwszego treningu na później

Bardzo częstą przeszkodą w rozpoczęciu biegania jest „dziśmisieniechcejstwo”. A to pogoda zła, a to głowa boli, a to spać się chce… Wymówek jest wiele i problem ten dotyka również regularnie trenujących. Naprawdę - są biegacze-mistrzowie w wynajdywaniu sobie usprawiedliwień do odpuszczenia treningu. Jednak zdeterminowany biegacz, ukierunkowany na osiąganie celów, musi posiadać umiejętność przezwyciężenia tej niechęci. Trzeba sobie uświadomić, że odkładanie pierwszego (lub kolejnego w przypadku regularnie trenujących) kroku na później to droga donikąd. W momencie, kiedy uda Wam się w końcu zebrać w sobie i wyjść na trening osiągniecie więcej niż połowę sukcesu. Jednak tego musicie dokonać sami, nikt za Was tego nie zrobi.

 

137

 

2) Nie wydawajcie od razu majątku na sprzęt!

Najnowsze buty, super gadżety, oddychający, kompresyjny lub jeszcze jakiś inny wymyślny strój – tego nie potrzebujecie wybierając się na pierwszy trening. Zacząć biegać można w zasadzie tu i teraz. Potrzebne są tylko jakieś stare dresy (lub krótkie spodenki, kiedy jest cieplej), zwykła bawełniana koszulka (zależnie od temperatury również bluza lub kurtka, np. ortalionowa) i stare adidasy. Czasem może okazać się, że tego ostatniego elementu nie macie już w swojej szafie – wtedy warto jednak zaopatrzyć się w jakieś obuwie do biegania – naprawdę przyzwoitej jakości buty można znaleźć już za kilkadziesiąt złotych. Dopiero, kiedy zrobicie 2-3 treningi i uznacie, że chcecie biegać regularnie radzę powoli rozglądać się za jakimś sprzętem do biegania.

 

3) Biegnijcie tyle, ile chcecie

Jeśli chcecie wstać od biurka i przywdziecie bojowy strój nadchodzi ten moment, że trzeba zacząć biec. Ale kiedy skończyć? 10 minut? 15? 30? 2 kilometry czy 5? Odpowiedź brzmi: to nie ma znaczenia. Słuchacie swojego organizmu – jeśli jest ciężko – zwolnijcie. Jeśli wciąż jest źle – przejdźcie do marszu. Biegnijcie tyle, ile chcecie a w razie potrzeby maszerujcie. Nie przesadźcie i nie zacznijcie od całkowitego wyczerpania organizmu już na pierwszym treningu. Gdybym ja miał dziś wyjść na pierwszy trening, to myślę, że zrobiłbym ok. 15-20 truchtu (w zależności od samopoczucia przeplatał marszem, wtedy cały trening wydłużyłbym do ok. pół godziny), delikatne porozciągał się, podkreślam delikatnie i to wszystko. I byłbym z siebie dumny, że w końcu ruszyłem swoje 4 litery!

 

4) Biegnijcie po czym chcecie

Nie musicie mieć w pobliżu lasu, parku ani stadionu – biegać można niemal wszędzie – po chodnikach, poboczach, drogach, ścieżkach czy też na bieżni mechanicznej. Wybór należy do Was, ale na pierwszym treningu liczy się przede wszystkim fakt, że biegniecie. Urozmaicone trasy, własne ścieżki biegowe czy też wybór nawierzchni – to wszystko może zacząć mieć znaczenie dopiero później. Na samym początku po prostu biegajcie i cieszcie się tym!

 

5) Zafundujcie sobie nagrodę

Po pierwszym treningu warto zafundować sobie jakąś nagrodę. Może to być ulubiona czekolada, lody, pizza, piwo, a także inna nagroda, która niekoniecznie skończy w Waszym żołądku. Chodzi o to, że skoro już się ruszyliście, to przecież zasłużyliście na coś przyjemnego i nie ma co sobie odmawiać za tym pierwszym razem. Jasne, że nie można tego schematu powtarzać po każdym treningu, ale w tym pierwszym można sobie pofolgować.

 

6) Bądźcie z siebie dumni!

Tu wracamy do tematu motywacji. Oprócz nagrody, która oczywiście się Wam należy, warto uświadomić sobie, że wyjście na pierwszy bieg to powód do dumy! Właśnie sforsowaliście barierę dla wielu nie do przebicia. Zrobiliście ten najtrudniejszy pierwszy krok, pokonaliście własną słabość czy też niechęć. Pamiętajcie, że takie pozytywne myślenie spowoduje, że z większą chęcią ruszycie na kolejne treningi, a także mogą wpłynąć na ich efektywność!

 

7) Pierwszy bieg za Wami i co dalej?

Tutaj możliwości jest wiele – wszystko zależy od celu, jaki sobie postawicie. Ogólna rada brzmi: nie zatrzymujcie się. Jeśli chcecie, biegajcie raz w tygodniu, jeśli chcecie 2 lub 3 razy. Znów przestrzegam przed przeginaniem w drugą stronę –  na początku sugerowałbym stopniowe wchodzenie w trening i bieganie nie częściej niż co drugi dzień, nawet jeśli macie ambitne cele. Dla początkujących 3 treningi tygodniowo to, moim zdaniem, optymalna ilość – nie obciąża tak bardzo organizmu i daje szanse na regenerację, a jednocześnie pozwala wejść w pewien reżim, przyczynia się do poprawy formy i ogólnego samopoczucia. Nie oznacza to jednak, że bieganie raz w tygodniu nie ma sensu. Pod kątem treningowym na pewno nie spowoduje dużego progresu, ale może pozytywnie wpłynąć na Wasze samopoczucie. Kto wie, może po jakimś czasie najdzie Was ochota, żeby zwiększyć częstotliwość treningów?

 

 

Tyle na dziś. Może te 7 punktów zachęci Was do zastanowienia się nad ruszeniem się zza biurka, może niektórzy z Was przebrną nawet przez punkt 3. Mam nadzieję, że te rady skłonią Was do tego, by spróbować z czym to całe bieganie się je. I może przypadkiem ktoś z Was też złapie bakcyla i zacznie regularnie trenować?

 

Jakub Karasek

             
        	


18 kwietnia 2016 7:52
tu nas znajdziesz!